Chciałem dzisiaj napisać o takich małych minusach miniserialu "Ania z Zielonego Wzgórza" w reżyserii Kevin Sullivana, z lat 80-tych. Choć uważam, że to jest najlepsza ekranizacja całego cyklu historii Ani, to oglądając wielokrotnie ten film zauważyłem wiele nie tak bardzo istotnych minusów. Może pisze o tym, bo dla mnie, takiego miłośnika tej książki i tego miniserialu, to chcę podzielić się z Wami moimi uwagami. Po pierwsze i to jest może największy minus tego filmu, to to, że do roli Mateusza w tym filmie wybrano znanego aktora Richarda Farnswortha, który znakomicie zagrał właśnie tę postać i że dość ważnych momentach tego filmu posłużono się dublerem. Na pierwszy rzut oka nie widać tego, ale po kilkukrotnym obejrzeniu tego filmu, właśnie rzuca się w oczy, że nie ma Richarda Farnswortha właśnie w scenie przejazdu Ani i Mateusza bryczką przez przepięknie kwitnący sad, jak to Ania nazwała białą drogą rozkoszy, ale w roli Mateusza wybrano dublera, to widać. Potem w scenie przyjazdu pierwszy raz na Zielone Wzgórze Ani i Mateusza, Ania tak jest zachwycona domem, że cała uwaga jest przeniesiona na nią, a w tle idzie dubler Mateusza. No trochę przykro. I jeszcze są inne sceny, w których Mateusza gra dubler. Następnie małą nieścisłością jest brak przewiązki u story okiennej w scenie upicia się Diany w saloniku na Zielonym Wzgórzu, no przecież to bardzo widać, że scena jest nagrywana kiedy indziej. Inną drobnostką która umyka jest czołówka w Dalszych dziejach o Ani , kiedy Ania rozmarzona wpisami do swojej powieści kładzie się na piasku i marzy o pięknym nieznajomym, a wiatr rozrzuca jej kartki rękopisu na łąkę i widać, że to są cały czas takie same strony ksero jednej i tej samej karki, a nie różne kartki. Żeby już nie tragizować przytoczę jeszcze jedną scenę, która bardzo razi, a mianowicie suche ubranie Gilberta w następnej scenie, zaraz po wpadnięciu do wody z rowerem i jak biegną z Anią i spotykają Dianę z Fredem, który rozmawia z Dianą o przyszłym domu z nią. Gilbert stoi w suchym ubraniu, a powinien być cały mokry, bo dopiero co wpadł do rzeczki. A poza tym Ania mówi, że śmieją się, bo właśnie Gilbert wylądował w wodzie. Może ktoś powie, że przesadzam, ale takie niuanse widać bardzo i chciało by się aby, najpiękniejszy film świata, był dopracowany w szczegółach. Pewnie wiele jest takich jeszcze nieścisłości filmowych, ale to zostawiam waszej uwadze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz