W Święta Bożego Narodzenia ponownie zobaczyłem film Kevin Sullivana "Ania z Zielonego Wzgórza" i muszę powiedzieć, że dobrze było ponownie spotkać się z jej bohaterami. Niezapomniane role wspaniałych aktorów ponownie przeniosły mnie w krainę Ani. Tyle razy już ten film oglądałem, ale za każdym razem wywołuje wzruszenie. Szczególnie scena, gdy Mateusz pyta się Ani po pierwszej awanturze jej z Panią Linde, gdy przybyła na Zielone Wzgórze, czy wyjeżdża od nich? Gdy Ania odpowiada, że tak, Mateusz mówi, - Tak tu teraz będzie pusto bez Ciebie. I Ania reflektuje się, że Mateuszowi zależy aby została. - Tak Pani Linde nie może być przyczyną naszego rozstania - stwierdza Ania i potem łzy same leją się z oczu. To wspaniała scena gdzie widać wielką więź Mateusza z Anią. I to jest chyba kluczowa scena, która przyczynia się do tego, że pomimo pomyłki Ania zostaje na Zielonym Wzgórzu, choć Maryla jeszcze o tym nie wie. Chce by Ania została na próbę, bo jeszcze nie wie czy sobie poradzi z tak "niesforną dziewczyną". Ania choć czasami zachowuje się nieprzewidywalnie, to mimo wszystko zaskarbia sobie serca wszystkich. Potrafi po każdej gafie złagodzić jej skutki!!! Dobrze, że tak się dzieje, bo przecież każdemu z nas trafiają się błędy, ale zawsze chcemy by nam wybaczono... Miłość w życiu jest najważniejsza i tęskno nam by jej zaznać w życiu... Mateusz i Maryla dali Ani całe swoje serce...choć nie była poszukiwanym chłopcem do pomocy w gospodarstwie. Zamiana okazała się szczęśliwa dla nich i dla...nas.
wtorek, 7 stycznia 2025
niedziela, 27 sierpnia 2023
Ania i Maryla zostają bratnimi duszami
Po śmierci Mateusza Ania z Marylą bardzo się do siebie zbliżyły. To ciężkie przeżycie uzmysłowiło Ani, że Maryla również jak Mateusz, kocha ją i teraz są zdane na siebie. Maryla z racji, że wychowywała Anię nie umiała tak bardzo okazać Ani, że ją również kocha, tak jakby była jej własną córką. Piękne są te chwile, gdy razem w nocy płaczą po stracie Mateusza i obejmują, pocieszając się wzajemnie. A Mateusz jest przykładem cichej pełnej czułości miłości do, jak nazywał Anię, "moją dziewczynką", dziecka potrzebującego jej bardzo z racji, że straciła swoich rodziców. Ania po pierwszych chwilach spędzonych na samym początku na Zielonym Wzgórzu chciała tam zostać, bo poznała się na rodzeństwie Cathbertów. Ujrzała w nich dobroć, pracowitość i szlachetność, czuła, że będzie jej u nich dobrze. I tak się stało, Ania kiedy już dowiedziała się, że zostanie u Maryli i Mateusza, przyznała sama, że jest od teraz Anią z "Zielonego Wzgórza" i urok tego miejsca ogarnął ją całkowicie. Tych troje trafiło na siebie jak palec przeznaczenia, bo wszyscy nawzajem bardzo się potrzebowali.
poniedziałek, 24 lipca 2023
Mateusz zwolennikiem romantyczności
Ania wraz ze swoimi najbliższymi koleżankami postanowiły odegrać spektakl nad stawem, posłania "Elaine" do krainy otchłani. Stara ta historia tak spodobała się dziewczynkom, że chciały odegrać ją w plenerze. Dobrze przygotowane, role rozdane, pojawiły się nad brzegiem stawu p.Barry i nic by nie było nadzwyczajnego w dziewczęcych zabawach do momentu jak łódź którą płynęła Ania w roli właśnie Elaine, zaczęła przeciekać i wystąpiła groźba, że Ania utonie. Kiedy dziewczynki pobiegły po pomoc Anię uratował jej znienawidzony kolega Gilbert Blythe. "Musiała" skorzystać z jego pomocy by całkowicie nie przeziębić się i wyjść cało z opresji ale w głębi duszy nie była zadowolona, że to on ją uratował. Uraza w sercu do niego, po obrażeniu jej przez Gilberta dwa lata temu i nazwania ją "marchewką" tkwiła głęboko. Po całym tym zajściu i odmówieniu zostania przyjaciółmi gdy prosił ją oto Gilbert, była bardzo przejęta, że jej romantyczność została wystawiona na próbę. Tak bardzo pragnęła przeżyć osobiście romantyczną historię z czasów Króla Artura i Lancelota a tu wszystko zostało zepsute jej przygodą z dziurawą łódką i groźba utonięcia nie na żarty. Potem w rozmowie z Marylą i opisującej wszystkie jej przemyślenia Ania stwierdziła, że każda jej przygoda czegoś ją uczy. Ta z nieudaną próbą odegrania spektaklu oduczyło ją romantyczności i nie chciała już do tego tematu wracać... Gdy Mateusz to usłyszał, stwierdził do Ani, żeby tak radykalnie się nie zmieniała pod tym względem - odrobina romantyczności nie zaszkodzi człowiekowi w życiu 😊
czwartek, 20 lipca 2023
Klub powieściowy
Kiedy Ania z Dianą postanowiły założyć po udanym występie na szkolnym koncercie dzieci z klasy "Klub powieściowy", nie przypuszczały pewnie, że znajdzie tylu pochlebców i amatorów do pisania opowiadań i powieści. Chciały na początku ćwiczyć się w układaniu zwartych i interesujących tekstów. Ania pomagała Dianie na początku bowiem jak twierdziła ma bujną wyobraźnię i sto pomysłów naraz, czego Dianie bardzo brakowało. Maryla była raczej krytykiem w ogóle tego typu inicjatyw mówiąc, że szkoda na to czasu i lepiej zająć się pracą ale dziewczynki nie zrażały się i chętnie przyjmowały nowe członkinie do klubu. Już prawie pół klasy do niego należało i jak mogła Ania pilnowała aby teksty pisały systematycznie wszyscy. Mateusz bardzo pochwalał tę inicjatywę, widząc w Ani bardzo zdolną dziewczynkę, która rokowała swoją wielką inteligencją na przyszłość. Uważał, że trzeba Ani w przyszłości zapewnić dobre szkoły, aby mogła się rozwijać.
wtorek, 18 lipca 2023
Mateusz dopiął swego
Wyjątkowo stanowcze było postępowanie Mateusza względem sprawy nowej sukienki dla Ani... z bufiastymi rękawami. Gdy spostrzegł, że wygląd Ani jest jakiś inny pomiędzy jej koleżankami, długo się zastanawiał co mogło być tego przyczyną. Po namyśle doszedł do wniosku, że skromne sukienki uszyte przez Maryle tego są powodem. Ania wyróżniała się pomiędzy swymi koleżankami właśnie zbyt szarymi i nie efektownymi strojami. Ale czekała go "droga przez mękę" aby cel swój osiągnąć. Gdy niepowodzeniem skończyło się być w sklepie, aby zakupić sukienkę, zlecił jej uszycie pani Linde. Wiedział, że zrobi to jako kobieta najlepiej i Ania będzie miała wspaniały prezent na gwiazdkę, a zarazem będzie ładnie wyglądała na koncercie, w którym miała wystąpić. Mateusz pokonał swoją nieśmiałość, bo nieudany zakup sukienki był dla niego męką prawdziwą. Przeciwstawił się Maryli, bo ona nigdy nie pochwalała zbyt wybujałych strojów. Ania odniosła podwójny sukces, upewniła się o wielkim sercu Mateusza względem jej i spełniła marzenia posiadania sukienki z bufiastymi rękawami, a także triumf na koncercie. Mateusz był bardzo dumny z Ani i nie omieszkał jej o tym powiedzieć.
czwartek, 29 czerwca 2023
Mateusz wdzięcznym medium dla Ani
Tak się nieraz składało, że Ania nie znajdując osoby której mogłaby ze zrozumieniem opowiedzieć co jej bardzo leży na sercu, kierowała się do Mateusza. Gdy Maryla ją strofowała, a Diana była za daleko, Ania rozmawiała z Mateuszem. Ten często był bardzo zajęty, ale Ania wierzyła, że gdy się zwróci do niego będzie wysłuchana, a nawet pochwalona za to co potrafi zrobić. Tak było, gdy po raz pierwszy miała udać się na wycieczkę z klasą w teren albo gdy planowała wystąpić na koncercie. Siadała na stosie drewna, polan i opowiadała to wszystko, aby upewnić się, że będzie dobrze, a zarazem móc z radością opowiedzieć co ją miłego czeka. Mateusz odkładał robotę i słuchał jej z serdecznością. Maryla oczywiście ganiła ją za to, bo spóźniała się przez to do swoich zajęć, a zarazem nie chciała, aby Mateusz coś jej tam powiedział, bo to ona zajmowała się jej wychowaniem. Mateusz zresztą był wdzięczny Maryli, że nie musi brać odpowiedzialności za Ani wychowanie, a jedynie był dobrym medium, które koiło stargane serce Ani. "Tych dwoje, było najlepszymi przyjaciółmi i Mateusz nieraz dziękował swej gwieździe, że był wolny od wychowywania tej dziewczynki. Zadanie to było wyłącznym przywilejem Maryli. Gdyby on był wychowawcą Ani, bez wątpienia niejednokrotnie musiałby staczać walkę z uczuciem lub obowiązkiem. W obecnych warunkach wolno było mu było "psuć Anię" - wedle wyrażenia Maryli - ile mu się podobało. Nie było w tym jednak nic tak bardzo szkodliwego. Nieco "uznania" od czasu do czasu oddziaływa równie dodatnio, jak "najrozumniejsza" uwaga". /cyt z wydania z 1948 roku./
sobota, 10 czerwca 2023
Kto poznawał Anię bliżej...zmieniał zdanie
Czarujący i ujmujący był wpływ Ani na większość z tych co poznawali ją bliżej. Sam Mateusz był pierwszym człowiekiem, którego szczery charakter Ani przekonał do niej. Maryla często po wysłuchaniu argumentów Ani przyznawała jej w duchu racje i potem zmieniała decyzje jeśli była ona odmienna od Ani. A najbardziej przekonała się do niej pani Małgorzata Linde, bo przecież po "teatralnych" przeprosinach Ania stała się jej bliską osobą, choć etap dojścia do tego był długi. Mnie chyba najbardziej zaimponowało to jak ciocia Józefina Barry pokochała Anię, choć wcześniej ta rzuciła się w nocy razem z Dianą do jej łóżka. Kiedy Ania wyłuszczyła jej jakie to by było ekscytujące spać w pokoju przeznaczonych dla wybitnych gości, a tak musiała spać wspólnie z dziećmi w jednym łóżku, ciocia Józefina przyznała jej racje, że Ania ma prawo także do współczucia. Mateusz także pomógł Maryli zmienić zdanie, kiedy nalegał aby puściła Anię na koncert z koleżankami. A czyż sam Gilbert Blythe nie zmienił zdania o Ani, kiedy zauważył, że faktycznie popełnił błąd obrażając Anię i nazywając ją "marchewką" z powodu jej rudych włosów. Tak Ania oczarowywała wszystkich, razem z piszącym te słowa...
poniedziałek, 22 maja 2023
Przeprosiny Ani
Gdy zaistniała groźba, że Ania po ataku złości na panią Linde, gdy ta śmiertelnie zadrwiła z jej wyglądu i zraniła jej uczucia krytykując jej rude włosy i może być odesłana do sierocińca lub do innej osoby którą ją weźmie do pomocy, Mateusz po cichu przed Marylą postanowił wkroczyć w akcję. Ania za nic nie chciała przeprosić Małgorzatę Linde ich sąsiadkę. Mateusz w piękny sposób wyperswadował Ani, że niech to wszystko przemyśli, bo chyba nie chciałaby aby pani Linde była przyczyną ich rozstania. - Tak tu będzie pusto bez ciebie - rzekł Mateusz i to zdanie stało się kluczowe dla Ani. Bardzo polubiła Mateusza i gdy zrozumiała co straci, więc choć nie zmieniła zdania na całą sprawę, postanowiła wszystko naprawić. Dla mnie scena przeprosin Ani, panią Linde jest tak jak spowiedź w naszej wierze. Po wyznaniu win i proszeniu o wybaczenie, żal za swoje zachowanie i skrucha /choć w przypadku Ani było to trochę teatralne/ otrzymujemy przebaczenie i z nami staje się coś niesamowitego, stajemy się lekcy jak piórko i w nasze serce wstępuje radość i tak stało się z Anią. Wyzwoliła się z tej przykrej dla siebie sytuacji. Nawet klęczała Ania przed panią Linde jak przed wybawicielem od upokorzenia i swego gniewu. Wgłębi serca Ania, nie była tak bardzo uprzedzona do pani Linde, tylko znowu ona krytykując Anię, przypomniała jej co ją tak boli w swym wyglądzie. Czy nie i nam zdarzył się napad gniewu, gdy ktoś dobitnie nas poniżył i skrytykował, o tak i owszem i potem musimy wszystko naprawiać, ale ból zostaje. Kochana Ania wiedziała co traci, gdyby nie przeprosiła Małgorzatę Linde. I nie warto było jej trwać w uporze, bo przecież dopiero co poznała Mateusza, Marylę i Zielone Wzgórze i było to cenniejsze niż jej gniew i poniżenie jakiego doznała.
wtorek, 2 maja 2023
Ania i Mateusz jadą na Zielone Wzgórze
Jakże cudownie było jechać Ani z Mateuszem na "Zielone Wzgórze" ze stacji "Szeroka Rzeka". Pełna przejmujących chwil scena jazdy kabrioletem Mateusza z Anią do domu wydaje mi się była decydująca o losach rudowłosej dziewczynki. Ta wspólna przejażdżka i rozmowa Ani z Mateuszem mogła zadecydować, że pomyłkowo przysłana dziewczynka zaskarbiła sobie serce Mateusza, że żal mu było żeby ją odesłać, bo zamiast chłopca o którego prosili przyjechała właśnie Ania. Jej pełna uroku fantazja i szczere uczucie do wszystkiego co spotkała po drodze, jej zachwyty przyrody i niemal utrata tchu po zobaczeniu "Białej drogi rozkoszy" alei kwitnących jabłoni, ukazała jej wrażliwość na piękno przyrody. Jej wyobraźnia przewyższała codzienność szarego dnia i pozwalała jej przetrwać trudne chwile życia i gdy zobaczyła autentyczne piękno oniemiała i mogła cieszyć się tym, by zapomnieć o troskach i braku miłości i akceptacji. Jakże szczerze rozmawiała podczas wspólnej podróży z Mateuszem o pięknie tego świata i szukaniu szczęścia mimo, że do nas nie przychodzi. Mateuszowi było żal zawieść jej oczekiwania i potem uparł się, że choć nie jest chłopcem, chciał pomóc Ani, bo tak pragnęła z nimi zamieszkać. Piękna ta droga na "Zielone Wzgórze" pokazuje jak niewiele potrzeba do szczęścia człowiekowi, że może mu wystarczyć piękno otaczającego go świata przyrody, by ukoić smutek serca.
środa, 13 lipca 2022
Mateusz i Ania jadą na Zielone Wzgórze
Chodząc po terenie na moje wypady fotograficzne często oglądam się czy nie znajdę jakiś miejsc podobnych z filmu Ania z Zielonego Wzgórza w reż. K.Sullivana i muszę przyznać, że zdarza mi się nie raz być w podobnych miejscach przyrodniczych, bardzo przypominających sceny z filmu. Teraz byłem w Lesie Bronaczowa koło Krakowa i idąc dość daleko w głąb lasu, natrafiłem na przepiękny zakątek, gdzie drzew jest trochę mniej rosnących z przepiękną trawą. Świeciło piękne słońce, godzina południowa i dochodząc do owego miejsca pokonywałem drogę wśród zakrętów, pomyślałem, że ten piękny teren jest wspaniały na relaks. I w pewnej chwile spostrzegłem, że droga wygląda zupełnie podobnie, jaką Mateusz i Ania jechali przez las na Zielone Wzgórze pierwszy raz. Potem były jeszcze we filmie sceny z tego zakątka i oglądając wiele razy ten film, utrwaliło mi się to miejsce. I teraz patrzę, moje miejsce jest bardzo podobne do tego filmowego. Jakże się ucieszyłem i powspominałem fragment tego filmu i byłem zadowolony, że i ja mam także taką możliwość przemieszczać się, choć pieszo ową drogą do ...mojego zielonego wzgórza tutaj w lesie.





