Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania L.M.Montgomery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania L.M.Montgomery. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2022

Opowieści z Avonlea - Córka starego Shawa

       To piękne opowiadanie o miłości ojca do córki i wzajemnie. Starszy Shaw, ojciec swojej córeczki, którą kochał tak,... że ta nie chciała się z nim rozstać. Ale dziewczynka podrastała i wszyscy doradzali, a szczególnie bogata ciotka Adair, że należy kształcić dziecko, aby nauczyło się ogłady i nabycia wiedzy do przyszłego swojego życia. Ojciec po przemyśleniach postanowił wysłać swojego Kwiatuszka na nauki i jak się rozstawali, córka powiedziała do niego: Czekaj, za trzy lata wrócę i znów będziemy razem. Mijały właśnie owe trzy lata i starszy ojciec robił wszystko w domu, aby godnie przyjąć swoją córkę po powrocie. Nawet założył nowy sad, bo dziewczynka mówiła dawniej, że czemu nie mają sadu u siebie? Sąsiadka pani Blewett chciała pomóc staremu Shaw posprzątać dom, ale on wolał sam to wszystko zrobić. Niemniej owa dama tak mu naopowiadała i zniechęcała, że owej córce Sarze, nie będzie się teraz już podobało u niego, i że w ogóle to już jest światowa osoba i życie ze starym ojcem nie będzie dla niej atrakcją. No cóż stary Shaw wziął sobie to bardzo do serca i właśnie... dalej to musicie sobie sami przeczytać. Łzy również miałem w oczach, gdy to czytałem. Miłość w życiu kiedy ją spotkamy zawsze jest wielka, i dobrze , że możemy jej doświadczyć jak nie w swoim życiu, to... przynajmniej w książce. 





środa, 25 maja 2022

Opowieści z Avonlea - Kwarantanna w domu Aleksandra Bennetta

      Ta bardzo śmieszna opowieść, jest tak jak ulał na dzisiejsze czasy pandemii, a właściwie już powoli przechodzącej, ...ale mieliśmy pietra z nią związaną. Przypomina mi trochę spektakl teatralny TV z przed lat "Oświadczyny" nowelę Czechowa z Jadwigą Barańską i Tadeuszem Fijewskim w roli głównej, którzy przed właściwymi oświadczynami kłócili się o sąsiadujące między nimi Wołowe Łączki, a tutaj w opowiadaniu L.M.Montgomery są inne okoliczności, ale kończy się podobnie...Ale do rzeczy...nigdy nie lubiłem kwarantanny kiedy by tylko nie była, wydaje mi się jakimś więzieniem, kiedy człowiek nie może nic zrobić, bo jest uwięziony we własnym domu z powodu epidemii. Niestety przechodziłem ją w 2020 r. U nas była pandemia wirusa, a w opowiadaniu epidemia ospy, równie groźna choroba zakaźna. Autorka w komiczny sposób ukazuje perypetie związane z kwarantanną przymusową, kiedy bohaterzy zmuszeni są do wspólnego przebywania ze sobą i kiedy nie mają na to absolutnie ochoty, a są przy tym bardzo odmiennych charakterów i wręcz wrogo do siebie nastawionych. We filmie "Droga do Avonlea" bohaterką owej Kwarantanny jest Małgorzata Linde znana postać z Ani z Zielonego Wzgórza, tutaj w opowiadaniu jest nią panna MacPherson opowiadająca we własnej osobie całe zdarzenie. A Aleksander Bennett to samotny starszy pan, lubiący swoje samotne życie i uchodzący we społeczności miejscowej za dziwaka i stroniący od kobiet, bałaganiarza. Wszystko ukazane jest w bardzo konkretny sposób, opisy przywar bohaterów i ich zalety, tylko tyle, że sama panna MacPherson to stanowcza i egzaltowana osoba, lubiąca postawić na swoim, a owy Aleksander uprzedzony do płci odmiennej, nerwowy jegomość. No musicie przeczytać to opowiadanie,  uśmiałem się bardzo z niespodziewanej sytuacji jaka spotkała owych bohaterów, a w szczególności ich powolna próba dopasowywania się do siebie nawzajem, choć mających trudności we wzajemnej tolerancji, do pogodzenia się z faktem, że muszą jakiś czas przymusowo spędzić razem,... to na koniec udało im się przebrnąć przez to. Bardzo śmieszna jest sytuacja z kotem panny MacPherson Wiliamem Adolfem, który terroryzuje psa pana Bennetta niejakiego Pana Rileya, to naprawdę zakrawa na groteskę, ale dodaje pikanterii opowiadaniu. Potem okazuje się, że obecność owej panny staje się opatrznościowa dla samotnika i gdyby nie ona na pewno miałby wielkie kłopoty z przetrzymaniem kwarantanny, tak jak i choroby. Bardzo piękna i trafna charakterystyka postaci zarysowania w niewybredny sposób i dająca wiele do myślenia akcja opowieści L.M.Montgomery.





środa, 18 maja 2022

Opowieści z Avonlea - Każdy swoim językiem

          No rzadko zdarza mi się popłakać przy czytaniu książki,... choć zdarzało mi się to już nie raz. Ostatnie wydarzenia w świecie nie zachęcają do optymizmu, pandemia, wojna na Ukrainie... tak więc chętnie sięgnąłem po lekturę mojej ulubionej pisarki L.M.Montgomery. Tym razem skusiłem się na czytanie opowiadań autorki.

   "Opowieści z Avonlea" to bardzo sympatyczne krótkie opowiadania, więc można mieć ucztę z klimatu "Ania z Zielonego Wzgórza". Opowiadanie "Każdy własnym językiem" to bardzo klimatyczne opowiadanie z nutą tragizmu i optymizmu. Na początku to nawet się buntowałem jak pastor może zabronić swojemu wnukowi grać na skrzypcach, gdy ten tak pięknie na nich gra. Nie rozumiałem intencji owego pastora, czemu krzywdzi dziecko i to swojego wnuka. Chciał aby ono zostało w przyszłości też pastorem i granie muzyki to według niego szatański wymysł. No nie tak się nie postępuje z utalentowanym dzieckiem, ... raczej pozwala mu się na rozwinięcie talentu, ale... ale pastor miał swoje racje. Akcja opowiadania tak się układa, że powoli poznajemy historię Feliksa i zaczynamy rozumieć postawę pastora Stefana Leonarda. Ale chłopiec tak grał na tych skrzypcach, że ...tu cytat  innego bohatera opowiadania starego Abla: "Ten chłopiec wdziera się w dusze innych ludzi i wygrywa to, co w nich widzi!" No nie nie mogę do końca Wam opowiedzieć tego opowiadania, zachęcam do przeczytania samemu, a zobaczycie dlaczego potem płakałem... / L.M.Montgomery: Opowieści z Avonlea wyd. Nasza Księgarnia 1993 przekład Ewa Fiszer/