wtorek, 9 czerwca 2026

Małe minusy

      Chciałem dzisiaj napisać o takich małych minusach miniserialu "Ania z Zielonego Wzgórza" w reżyserii Kevin Sullivana, z lat 80-tych. Choć uważam, że to jest najlepsza ekranizacja całego cyklu historii Ani, to oglądając wielokrotnie ten film zauważyłem wiele nie tak bardzo istotnych minusów. Może pisze o tym, bo dla mnie, takiego miłośnika tej książki i tego miniserialu, to chcę podzielić się z Wami moimi uwagami. Po pierwsze i to jest może największy minus tego filmu, to to, że do roli Mateusza w tym filmie wybrano znanego aktora Richarda Farnswortha, który znakomicie zagrał właśnie tę postać i że w dość ważnych momentach tego filmu posłużono się dublerem. Na pierwszy rzut oka nie widać tego, ale po kilkukrotnym obejrzeniu tego filmu,  właśnie rzuca się w oczy, że nie ma Richarda Farnswortha właśnie w scenie przejazdu Ani i Mateusza bryczką przez przepięknie kwitnący sad, jak to Ania nazwała białą drogą rozkoszy, ale w roli Mateusza wybrano dublera, to widać. Potem w scenie przyjazdu pierwszy raz na Zielone Wzgórze Ani i Mateusza, Ania tak jest zachwycona domem, że cała uwaga jest przeniesiona na nią, a w tle idzie dubler Mateusza. No trochę przykro. I jeszcze są inne sceny, w których Mateusza gra dubler. Następnie małą nieścisłością jest brak przewiązki u story okiennej w scenie upicia się Diany w saloniku na Zielonym Wzgórzu, no przecież to bardzo widać, że scena jest nagrywana kiedy indziej. Inną drobnostką która umyka jest czołówka w Dalszych dziejach o Ani , kiedy Ania rozmarzona wpisami do swojej powieści kładzie się na piasku i marzy o pięknym nieznajomym, a wiatr rozrzuca jej kartki rękopisu na łąkę i widać, że to są cały czas takie same strony ksero jednej i tej samej karki, a nie różne kartki. Żeby już nie tragizować przytoczę jeszcze jedną scenę, która bardzo razi, a mianowicie suche ubranie Gilberta w następnej scenie, zaraz po wpadnięciu do wody z rowerem i jak biegną z Anią i spotykają Dianę z Fredem, który rozmawia z Dianą o przyszłym domu z nią. Gilbert stoi w suchym ubraniu, a powinien być cały mokry, bo dopiero co wpadł do rzeczki. A poza tym Ania mówi, że śmieją się, bo właśnie Gilbert wylądował w wodzie. Może ktoś powie, że przesadzam, ale takie niuanse widać bardzo i chciało by się aby, najpiękniejszy film świata, był dopracowany w szczegółach. Pewnie wiele jest takich jeszcze nieścisłości filmowych, ale to zostawiam waszej uwadze.

 


 

2 komentarze:

  1. Takie detale faktycznie widzi się dopiero po kilkukrotnym uważnym oglądaniu. Niestety prawie żaden film nie jest wolny od błędów montażowych. Ta sama scena nagrywana jest kilka razy, czasem dzielona na dni kub nawet tygodnie. Tu właśnie najłatwiej o błąd choćby z niedopatrzenia.
    Sam na razie biorę się za książki. Filmy zostawię sobie na później. Jestem pewien, że juz je kiedyś widziałem, ale to było dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda. Filmy rządzą się swoimi prawami. Bardzo lubię tego aktora który grał Mateusza, więc mi zazgrzytało jak zobaczyłem dublera w ważnej scenie. Tak lepiej najpierw czytać książki.

      Usuń