wtorek, 9 czerwca 2026

Małe minusy

      Chciałem dzisiaj napisać o takich małych minusach miniserialu "Ania z Zielonego Wzgórza" w reżyserii Kevin Sullivana, z lat 80-tych. Choć uważam, że to jest najlepsza ekranizacja całego cyklu historii Ani, to oglądając wielokrotnie ten film zauważyłem wiele nie tak bardzo istotnych minusów. Może pisze o tym, bo dla mnie, takiego miłośnika tej książki i tego miniserialu, to chcę podzielić się z Wami moimi uwagami. Po pierwsze i to jest może największy minus tego filmu, to to, że do roli Mateusza w tym filmie wybrano znanego aktora Richarda Farnswortha, który znakomicie zagrał właśnie tę postać i że w dość ważnych momentach tego filmu posłużono się dublerem. Na pierwszy rzut oka nie widać tego, ale po kilkukrotnym obejrzeniu tego filmu,  właśnie rzuca się w oczy, że nie ma Richarda Farnswortha właśnie w scenie przejazdu Ani i Mateusza bryczką przez przepięknie kwitnący sad, jak to Ania nazwała białą drogą rozkoszy, ale w roli Mateusza wybrano dublera, to widać. Potem w scenie przyjazdu pierwszy raz na Zielone Wzgórze Ani i Mateusza, Ania tak jest zachwycona domem, że cała uwaga jest przeniesiona na nią, a w tle idzie dubler Mateusza. No trochę przykro. I jeszcze są inne sceny, w których Mateusza gra dubler. Następnie małą nieścisłością jest brak przewiązki u story okiennej w scenie upicia się Diany w saloniku na Zielonym Wzgórzu, no przecież to bardzo widać, że scena jest nagrywana kiedy indziej. Inną drobnostką która umyka jest czołówka w Dalszych dziejach o Ani , kiedy Ania rozmarzona wpisami do swojej powieści kładzie się na piasku i marzy o pięknym nieznajomym, a wiatr rozrzuca jej kartki rękopisu na łąkę i widać, że to są cały czas takie same strony ksero jednej i tej samej karki, a nie różne kartki. Żeby już nie tragizować przytoczę jeszcze jedną scenę, która bardzo razi, a mianowicie suche ubranie Gilberta w następnej scenie, zaraz po wpadnięciu do wody z rowerem i jak biegną z Anią i spotykają Dianę z Fredem, który rozmawia z Dianą o przyszłym domu z nią. Gilbert stoi w suchym ubraniu, a powinien być cały mokry, bo dopiero co wpadł do rzeczki. A poza tym Ania mówi, że śmieją się, bo właśnie Gilbert wylądował w wodzie. Może ktoś powie, że przesadzam, ale takie niuanse widać bardzo i chciało by się aby, najpiękniejszy film świata, był dopracowany w szczegółach. Pewnie wiele jest takich jeszcze nieścisłości filmowych, ale to zostawiam waszej uwadze.

 


 

czwartek, 8 stycznia 2026

Książka kucharska Ani z Zielonego Wzgórza

      Łódeczki ogórkowe Panny Sary Copp, doskonała sałatka z zielonej sałaty, sos z tysiąca wysp, gęsta warzywna zupa-krem, kurczak w wykwintnym sosie, czy ulubiony sok malinowy Diany Barry, to przykładowe przepisy na potrawy jakie można znaleźć w książce "Książka kucharska Ani z Zielonego Wzgórza" wydana przez "Naszą Księgarnię" w 1994 r. Pozycja jest wydana w bardzo atrakcyjny sposób gdzie możemy przenieść się w nastrój Zielonego Wzgórza i razem z bohaterką spróbować wypieków jakie Ania czy Maryla robiły na Wyspie Księcia Edwarda. Są dokładne przepisy ile i co należy przygotować by zasmakować potraw naszej ukochanej bohaterki Ani. Wszystkiego nauczyła Anię Maryla więc mamy tu przepisy ciekawych atrakcji kulinarnych. Rubinowe ciasteczka do popołudniowej herbaty, kruche morskie pierniczki zaprawiane imbirem czy ciastka z malinami "boleśnie zaostrzające apetyt". Autorką książką jest Kate Macdonald wnuczka Lucy Maud Montgomery. 

 



 

wtorek, 23 września 2025

Brak miłości

      Czytam teraz ponownie książkę L.M.Montgomery - Pat ze Srebrnego Gaju. Właśnie dotarłem do fragmentu, gdzie do przyjaciela Pat, Szkraba przyjeżdża jego wytęskniona matka, którą nie widział całe swoje życie tj. 15 lat. Jego wielkie oczekiwanie na spotkanie z matką, tak go onieśmielało, że poprosił Pat aby mu towarzyszyła, gdy ona przybędzie i nic się nie stało. Pięknie wyglądająca kobieta, Doreen Garison  tylko zdawkowo go powitała i to spowodowało, że całe życie jej syna legło w gruzach. Przyjechała do niego, żeby załatwić sprawy jego przyszłości, umieszczenia go w nowej szkole i pokrycia wszelkich kosztów z tym związanych na następne 12  lat, aby mógł się kształcić. Bardziej wyrafinowanej sceny chyba nie można ukazać, jak brak miłości do drugiego człowieka, tutaj syna, powoduje utratę wszelkich złudzeń i nadziei na wiarę w ten świat, że jest wspaniały, pełen miłości i dobra. Pat patrzyła na to jak w zimny cień zamienia się miłość matki do syna i doznanie uczucia zawodu, a któremu powinno się okazać odrobinę uczucia. Smutne to wszystko, że tak trudno było jej pozostać trochę dłużej z synem, który bardzo cieszył się na spotkanie "po latach" z ukochaną matką, tak wiele od niej oczekując. Chciał jej pokazać ukochane zakątki, miejsca gdzie bawili się z Pat znalezione w lesie, a może i zarazem przekazać jej wszystkie listy, do niej pisane przez te wszystkie lata rozłąki...a nie wysłane. Czy młody dorastający człowiek może żyć bez matczynej miłości? Szkrab był dzielny, wszystko to przetrzymał i dalej kroczył odważnie w przyszłość swojego życia.

 

 


 

środa, 9 lipca 2025

Ania lubiła kwiaty

     Wiele jest miejsc w książce "Ania z Zielonego Wzgórza" opisujące jak Ania zachwycała się kwiatami. Lubiła je bardzo, szczególnie jak mogła je jeszcze przynieść do domu. Ale najbardziej lubiła je podziwiać na łąkach i przydrożnych duktach czy w lesie. Zbierała je wtedy by zachwycić się nimi do woli. Lubiła także kwitnące drzewa owocowe, a szczególnie kiedy przyjechała pierwszy raz na Zielone Wzgórze, zwracała uwagę na kwitnące jabłonie czy śliwę za oknem Maryli w kuchni. Będąc ostatnio na swoim ranczo na Pałukach mogłem podziwiać kwitnące tam kwiaty. Akurat w czerwcu zakwitły orliki, maki, piwonie, irysy czy liliowate. Wiosna i lato sprzyja podziwianiu kwitnących kwiatów na polach i łąkach...maków, chabrów, czy margerytek. Dziś trochę zdjęć z tamtych terenów oraz zdjęcie posiadłości wiejskiej, bardzo podobnej do...Zielonego Wzgórza... ale na Pałukach.

 

 





 

 

 

sobota, 17 maja 2025

Własna książka

      Pisałem już kiedyś, że sam napisałem parę pozycji książkowych, raczej może obszerniejszych noweli pod wpływem twórczości L.M.Montgomery. Chciałem dzisiaj wrócić do książki pt. "Tam skarb gdzie serce me". Jest to kontynuacja "Odnalezionego skarbu" o którym pisałem już wcześniej na tym blogu, https://aniazzielonegowzgorzainspiracje.blogspot.com/2023/02/odnaleziony-skarb.html w dniu 16 lutego 2023 roku i nadmieniłem, że dalsze dzieje to właśnie "Tam skarb gdzie serce me". Pragnę przytoczyć fragment książki ukazujący opis wzajemnej relacji głównych bohaterów, ich wzajemnej miłości i oddania:

   "Odnaleźli się na tej pustyni życia, gdzie nie jest tak łatwo poradzić sobie z trudami życia, ale będąc razem uzupełniali się i było im łatwiej je pokonywać. Gdy wiał silny wiatr Mateusz jak ogromny klon swymi konarami osłaniał kruchą roślinkę, a gdy zaświeciło słońce, na twarzy Janiny rozpromieniało swe płatki jak kwiat dając promienie ciepła, odbijające się kolorowo w koronie jego czoła. I tak wzajemnie splątani cieszyli się, że na wszystkie ewentualności pogody życia, mają rozwiązania w zależności od kierunku nadchodzących  zmian, dostosowując swe postawy do otaczającej sytuacji. Gdy biły gromy, chowali się za skały, a gdy spokojne morze muskało w nich fale, płynęli razem na łodzi przyjaźni i życzliwości. Gdy Janina była zmęczona, Mateusz sadowił ją na huśtawce i powoli popychał za jej ramie w tak kołyszącego się wiatru. Rozpędzał ją coraz bardziej dając uczucie lecącego ptaka, co skrzydła rozwija i tak mogła błogo odpoczywać w jego potężnych ramionach. Tak trwając we wzajemnej życzliwości tworzyli zgraną parę, on jak wielkie drzewo z rozłożystymi ramionami, a ona zawieszona na jednym a nich, leciutko uśmiechnęła się do niego, dając blask swego lica, wypływającego z wnętrza serca mu wdzięcznego. I czasem słońce w swych promieniach burzy kolorów ożywiało spokój wieczora. Bo choć byli w ogrodzie miejskiego swego domu, to wystarczało im to, by nabrać sił na dalsze trwanie i zmierzyć się potem z kłodami życia płynącymi po powierzchni wody, jak zatapiające tsunami, kiedy tylko burze gromadziły się na horyzoncie. Tak Mateusz i Janina tworzyli piękną parę, gdzie delikatność, szczerość i dobroć ukrywały się w korowodzie kwiatów ich serc."

 

 




 

poniedziałek, 7 kwietnia 2025

Czy Ania się denerwowała?

      Pytanie jest jak najbardziej zasadne, bowiem wiele razy widzieliśmy jak Ania się denerwowała i muszę przyznać, że...miała rację. Powodów było zawsze wiele, czy to pani Linde jak ją obraziła, kiedy pierwszy raz ją ujrzała u Maryli, czy Gilbert obrażający ją i ciągnący za rude włosy. Miała Ania mnóstwo powodów aby tak zareagować, ale czy powinna? Mogła to ścierpieć w sobie i nie okazywać złości. Ale musimy pamiętać, że do tej pory była traktowana jak ktoś gorszy, nie dość, że była sługą do wszystkiego, a była dziewczynką i to sierotą, więc czemu los tak okrutnie ją traktował. Musiała walczyć o swoje, o przetrwanie, bo w tamtych czasach nie było łatwo młodej osobie samej sobie los wyznaczać. Była uzależniona od innych, co innego gdyby żyli rodzice, to zawsze by ją obronili, a tu była sama i żeby wytrzymać to wszystko, żyła iluzją, fantazją, która ukazywała jej, że świat jest bardziej przyjazny. Dopiero jak trafiła na Zielone Wzgórze, los zaczynał się do niej bardziej uśmiechać. Całe szczęście, że trafiła na Mateusza i Marylę, rodzeństwo które też było w jakimś stopniu mocno doświadczone przez los. Oboje żyli razem, ze swoimi rodzicami, którzy dość surowo ich mniemam wychowywali. Potem po ich śmierci zostali sami. Mateusz był nieśmiały, nie ożenił się, a Maryla trochę dumna i surowa, odrzucając starającego się kawalera, bo się pokłócili i ona mu nie przebaczyła jak miała okazję. To w tej sytuacji całą swoją miłość przelali na Anię. Ania  fakt, była wybuchowa, ale zarazem ujmująca i dlatego wybaczamy jej trochę kłótliwe usposobienie. To może i my jesteśmy trochę do niej podobni, ciągle szukamy może akceptacji i miłości i nie zawsze ją w życiu znajdujemy. Bo prawdziwa miłość jest przelotna, szybko umyka. Przyjaźń to zrozumienie i pomoc. I dlatego lubię historię Ani, ona mi pokazuje, że warto szukać miłości i bratnich dusz, bo  ciężko by było żyć bez nadziei na ich spotkanie.

 


 

środa, 19 lutego 2025

Ilustracje Bogdana Zieleńca

      Moje jedno z wydań Ani z Zielonego Wzgórza pochodzące z 1993 roku, a wydane przez Naszą Księgarnię, posiada ilustracje Bogdana Zieleńca. Był to niezwykle utalentowany ilustrator do książek, którego ryciny są niezwykle trafione w klimat książki Ania z Zielonego Wzgórza. Bardzo oszczędne w kresce podkreślające charakter powieści. Bardzo subtelne rysunki idealnie wpisują się w nastrój przeżywanych przygód Ani. Jest ich w tym wydaniu całe mnóstwo, większe i mniejsze i cały czas towarzyszą nam w poznawaniu charakteru Ani i jej wszystkich sytuacji. Autor ilustracji niezwykle prosto daje nam odczuć jak tam było na tej Wyspie Księcia Edwarda, jak wyglądały łąki, zagajniki, las, dom Maryli i Mateusza a także sytuacje związane z akcją książki. Wybrałem oczywiście tylko kilka rycin, odsyłając do tego wydania, choć jak wiem  w innych częściach też możemy natrafić na jego ilustracje.

 

 






 

 

wtorek, 7 stycznia 2025

Film Ania z Zielonego Wzgórza

      W Święta Bożego Narodzenia ponownie zobaczyłem film Kevin Sullivana "Ania z Zielonego Wzgórza" i muszę powiedzieć, że dobrze było ponownie spotkać się z jej bohaterami. Niezapomniane role wspaniałych aktorów ponownie przeniosły mnie w krainę Ani. Tyle razy już ten film oglądałem, ale za każdym razem wywołuje wzruszenie. Szczególnie scena, gdy Mateusz pyta się Ani po pierwszej awanturze jej z Panią Linde, gdy przybyła na Zielone Wzgórze, czy wyjeżdża od nich? Gdy Ania odpowiada, że tak, Mateusz mówi, - Tak tu teraz będzie pusto bez Ciebie. I Ania reflektuje się, że Mateuszowi zależy aby została. - Tak Pani Linde nie może być przyczyną naszego rozstania - stwierdza Ania i potem łzy same leją się z oczu. To wspaniała scena gdzie widać wielką więź Mateusza z Anią. I to jest chyba kluczowa scena, która przyczynia się do tego, że pomimo pomyłki Ania zostaje na Zielonym Wzgórzu, choć Maryla jeszcze o tym nie wie. Chce by Ania została na próbę, bo jeszcze nie wie czy sobie poradzi z tak "niesforną dziewczyną". Ania choć czasami zachowuje się nieprzewidywalnie, to mimo wszystko zaskarbia sobie serca wszystkich. Potrafi po każdej gafie złagodzić jej skutki!!! Dobrze, że tak się dzieje, bo przecież każdemu z nas trafiają się błędy, ale zawsze chcemy by nam wybaczono... Miłość w życiu jest najważniejsza i tęskno nam by jej zaznać w życiu... Mateusz i Maryla dali Ani całe swoje serce...choć nie była poszukiwanym chłopcem do pomocy w gospodarstwie. Zamiana okazała się szczęśliwa dla nich i dla...nas.







niedziela, 17 listopada 2024

Dom na Zielonym Wzgórzu

      Dom na Zielonym Wzgórzu w Cavendish jest zupełnie inny niż ten znany nam z filmowej wersji K.Sullivana "Ania z Zielonego Wzgórza". Ten oryginalny wygląda bardziej okazale i jest typową rezydencja kanadyjskich domostw na Wyspie Księcia Edwarda. Choć posiada górne facjatki to jest ich o wiele więcej niż ta z filmowej wersji. Jak pamiętamy Ania mieszkała na górze i na tym samym poziomie co Maryla. W Cavendish widać o wiele więcej okien na piętrze, zapewne są one potrzebne na pokazanie pokoi z epoki autorki L.M.Montgomery. Mnie osobiście jeszcze podoba się w wersji filmowej obszerna zadaszona weranda na dole, która zawsze robiła dla mnie miłe wrażenie, gdzie można było sobie spokojnie posiedzieć lub coś porobić na świeżym powietrzu. Widzimy nie raz jak Maryla czy to Ania spędzają trochę czasu właśnie na tej filmowej werandzie. Jest poza tym wiele momentów filmowych, gdzie akcja filmu dzieje się tam. Czy to pożegnanie Ani gdy jedzie do szkoły, albo jej powrót z panną Brooks , albo moment gdy z Marylą rozmawiają o okolicznościach "upicia" Diany. Dom w wersji filmowej z tego co pamiętam znajduje się nie na Wyspie, ale na kontynencie, w Nowej Szkocji. Niemniej oba domy są wzruszającym miejscem związanym z Anią z Zielonego Wzgórza.






wtorek, 8 października 2024

Bernadeta Milewski

      Dziś trochę inny wpis, bowiem dowiedziałem się, że największa propagatorka twórczości Lucy Maud Montgomery, Bernadeta Milewski mieszkająca w USA i mająca swój domek Blue Moon na Wyspie Księcia Edwarda w Kanadzie , zakończyła po dziewięciu latach prowadzenie bloga w którym przybliżała miłośnikom Maud  jej książki a szczególnie Anię z Zielonego Wzgórza. To smutna wiadomość i nie wiem co się stało, ale chyba powód musiał być poważny skoro postanowiła pożegnać się z nami na swoim blogu, dziękując za odwiedzanie jej strony. Dzięki niej dowiedziałem się wiele na temat samej autorki Ani z Zielonego Wzgórza i jak i całej twórczości Lucy Maud Montgomery, a może szczególnie miejsc na Wyspie związanych z życiem mojej ulubionej autorki. Może jeszcze jest jakaś nadzieja, że pani Bernadeta cofnie tę decyzje, a jeśli nie to zawsze będę mile wspominał tę znajomość i to co mi dała, kiedy czytałem jej blog, najpierw na stronie Bloggera, jak i potem na Facebooku - "Kierunek Avonlea". Zamieszczam fotografię listów i zdjęć, które od niej dostałem i które zawsze trzymam na honorowym miejscu.






piątek, 20 września 2024

Jana ze Wzgórza Latarni

      Poszukiwanie miłości i akceptacji Jany było dla niej wielką tęsknotą. Mieszkała z matką i babką. Matka była piękną kobietą i co wieczór wychodziła z domu, dokładnie gdzie chodziła, nie wiadomo. Jana podziwiała urodę swojej mamy. Właściwie wychowaniem Jany zajmowała się stanowcza babka. Rodzice Jany żyli w izolacji, ale o tym, że jej ojciec żyje dowiedziała się od koleżanki ze szkoły. Cały czas w domu mówiono, że ojciec Jany nie żyje. Dlatego nastawienie Jany do ojca było bardzo negatywne, którego oskarżała o całe jej nieszczęście, że musi mieszkać z desperacką babką, która i dla własnej córki, a mamy Jany nie szczędziła surowego traktowania, a ta jej ulegała. Zaborcza babka, tak to wszystko urządziła, że miała przy sobie córkę i wnuczkę i była przyczyną rozstania rodziców Jany, ale na początku Jana o tym nie wiedziała. Jana znalazła przyjaciółkę z sąsiedztwa Finkę - sierotę posługującą u sąsiadów. Bardzo Jana się z nią przyjaźniła i współczuła jej, że sąsiedzi dość surowo traktowali ją i wykorzystywali do ciężkich robót domowych. Jana (Wiktoria - to drugie jej imię) była bardzo kochana przez matkę, ale w zasadzie to się nie interesowała córką co robi i jak się uczy. Ciągle była zastraszana przez swoją matkę, a babcię Jany. Po jakimś czasie ojciec Jany odezwał się, że chce córkę wziąć na trzy miesiące do siebie, na wakacje. Gdy o tym dowiedziała się Jana, była zdziwiona, że jednak tato jej żyje i chce ją zabrać. Następuje wyjazd Jany do taty, który mieszka na Wyspie Księcia Edwarda. Po poznaniu taty Jana zmienia zdanie o ojcu i zaczyna bardzo go kochać. Kupują specjalnie dom i razem mieszkają. Tato pracuje pisząc książki i artykuły do gazet. Spędzają urocze trzy miesiące razem, gdzie Jana małoletnia nastolatka gospodarzy ojcu, gotuje, sprząta, zajmuje się ogrodem, słowem następuje ogromna więź między ojcem a córką. Ponadto Jana zapoznaje mnóstwo przyjaciół sąsiadów i dalszych członków rodziny ojca. Przeżyła na Wyspie wspaniałe trzy miesiące. Tato bardzo potrzebował jej  towarzystwa, razem robili wspólne wycieczki - spacery nad brzegiem morza. Lubili tam często się wybierać i przy tym dużo rozmawiać. Zawarła się między nimi wspaniała relacja. Jana odkryła jak bardzo potrzebowała miłości ojca. Teraz w Toronto życie z mamą i babką nie było wystarczające, była głodna prawdziwej więzi z ojcem i ją otrzymała. Cieszyła się każdą chwilą spędzoną na Wyspie razem z tatą w domu specjalnie przez nich kupionych. Tata rozpieszczał Janę jak mógł. Kupił jej koty, a sobie psa, byli tam razem bardzo szczęśliwi. 

     Nastąpił dzień odjazdu i powrotu do babki i mamy. Jana ciężko to przeżywała, ale była dzielna. Po przyjeździe do Toronto, cały czas liczyła miesiące, kiedy wróci... do domu! Babka przyjęła ją oschle i ciągle wymyślała różne sprawy by zniechęcić Janę do taty i Wyspy Księcia Edwarda, ale jej to się nie udawało. Nawet kupiła perskiego pięknego kota dla wnuczki, by przestała lubić koty u taty, ale i to nie pomagało. Jana cały czas liczyła miesiące, kiedy wróci na lato do taty.

     Nastał szczęśliwy moment, kiedy Jana mogła po dziewięciu miesiącach ponownie pojechać do taty na Wyspę Księcia Edwarda. Spotkanie ich obojga było bardzo radosne. Oboje wyczekiwali, kiedy znowu będą mogli być razem. Tak, Jana była szczęśliwa z powodu powrotu do domu do taty i na Wyspę. Życie na Wyspie toczyło się swoim rytmem, tata często pracował, Jana prowadziła dom, sąsiedzi odwiedzali ich. Jana chętnie pomagała im. Takie zwykłe codzienne życie. Jana czuła się potrzebną i chętnie wszystko robiła. Tak, tutaj na Wyspie mogła cieszyć się ze wszystkiego, lubiła swoje zajęcia. Dzielna Jana pewnego dnia nawet złapała i przyprowadziła lwa, który zabłąkał się z cyrku...do właściciela. A także postarała się dla swojej przyjaciółki z Toronto Finki, o jej adopcję na Wyspę u dwóch śmiesznych sióstr, które marzyły o dziewczynce do wychowania lub chłopcu, ... i zawsze miały odmienne zdanie, ale wierzyły, że dobrze zajmą się Finką szukającej domu! Janie szybko minęło lato i musiała wrócić do Toronto do szkoły. Opowiedziała Fince, że ma dla niej wyjście, aby nie pójść do sierocińca. Finka była przeszczęśliwa, że Jana pomogła jej znaleźć rodzinę. Teraz po powrocie Jany, matka postanowiła opowiedzieć jej swoją wersję małżeństwa z tatą Jany. Okazało się, że największy wpływ na ich rozstanie miała babka, która spaliła list od Andrzeja taty Jany, aby jej mama wróciła do niego.  Zaborcza babka ukrywała wszystko by zatrzymać przy sobie córkę i wnuczkę... Nieoczekiwane okoliczności spowodowały, że Jana doprowadziła do tego, że insynuacje innych przyczyniły się do... i tutaj zakończę moją opowieść o Janie pięknej powieści Lucy Maud Montgomery. Jak zawsze proza jej wzrusza i daje nadzieję na zwycięstwo piękna i dobra. 







piątek, 28 czerwca 2024

Sarah McCoy - Maryla z Zielonego Wzgórza

      W 2020 roku trafiła do mnie książka, dzięki wiadomości od Bernadety Milewski z blogu Kierunek Avonlea, Sarah McCoy - Maryla z Zielonego Wzgórza. Dzięki uprzejmości pani Bernadety dostałem osobiste podziękowanie od autorki Sarah McCoy dla mnie za zainteresowanie się jej pozycją wydawniczą. Książka okazała się rewelacją, którą od razu ...pokochałem, bowiem w tym dziele ponownie mogłem spotkać się z ulubioną bohaterką książki L.M.Montgomery - Marylą opiekunką Ani z Zielonego Wzgórza. Książka porusza dzieje Maryli od młodych jej lat i wszystkich tych wydarzeń zanim przybyła tam Ania na Zielone Wzgórze. Jest napisana bardzo ciekawie i czyta się jednym tchem. Jak dostałem tę książę bardzo się cieszyłem, że będę mógł nadal przebywać z bohaterami książek Maud, a dziewczęca Maryla równie jest interesująca jak sama Ania, i potem jak staje się dorosłą kobietą. Książkę wydało Wydawnictwo: Świat Książki, a sama autorka jest Amerykanką, która w swoim dorobku ma kilka książek, np. "Dzieci kartografa" czy "Córka piekarza" też wydane przez to Wydawnictwo.






sobota, 11 maja 2024

Filmy DVD z Anią

      Film Ania z Zielonego Wzgórza w reżyserii Kevin Sullivana oglądałem zawsze na kasetach Video, ale niestety przez częste oglądanie, kasety się zużyły i bardzo się martwiłem jak będę mógł dalej oglądać przygody Ani. I udało mi się jakiś czas temu nabyć cyfrowe wydanie filmu na płycie DVD. Posiadam pierwszą część, a pozostałe części trafiły mi się w dodatku jakieś kobiecej gazetki gratis. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę dalej oglądać historię Ani na płytach DVD, choć muszę przyznać, że mam duży sentyment do wersji na Video, bowiem tam był inny lektor i inne tłumaczenie do którego byłem bardzo przywiązany. Ale nic dobrze, że choć teraz mam dobrą jakość obrazu i jak chcę mogę także oglądać film z wersją oryginalną głosu lub z napisami, tak aby mi się nie opatrzyła jedna możliwość. Jest jeszcze jedna część przygód Ani pt. "Nowy początek" ale tak do końca nie przemawia do mnie, jest to okres Ani zanim przybyła na Zielone Wzgórze i Anię jako starszą gra zupełnie inna aktorka niż Megan Follows, więc trzymam się wersji pięciu pierwszych przygód.

 

 


 

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Wiosna na Zielonym Wzgórzu

      Wiosna na Zielonym Wzgórzu zawsze była radosna. Ania zachwycała się wszystkimi nowymi kwiatkami, a szczególnie lubiła kwitnący sad. Ten pamiętny wjazd na Zielone Wzgórze po raz pierwszy zauroczył ją na długo. Wszystko kwitło i ubarwiało dookoła posiadłość Maryli i Mateusza. Tak teraz i ona będzie tu mieszkać, co za wielka radość, że będzie mogła to wszystko dokładnie pooglądać. Biegała i zaglądała wszędzie, bo tak było tam ładnie. Kiedy wiedziała, że okres próby minął, i będzie mogła mieszkać z Marylą i Mateuszem na stałe, była pełna szczęścia. Przecież nie była tego taka pewna, ale Opatrzność czuwała nad nią...

   Mnie ostatnio udało się być pod Krakowem,  w takim właśnie miejscu, które wypisz wymaluj podobne jest do Zielonego Wzgórza. Jest sad i parę domów i teraz mamy największy wysyp kwiecia. Co za piękny okres to wiosenne  zakwitanie, wszystko garnie się do życia, tylko spacerować i delektować się tym wszystkim...

 


 

 

 



poniedziałek, 25 marca 2024

Mój komplet książek o Ani

      Cykl który posiadam i czytałem o Ani jest seria wydana w roku 1993 przez "Naszą Księgarnię". Bardzo ją lubię bowiem oprócz tłumaczeń które mi bardzo pasują, są także ilustracje Bogdana Zieleńca. A tłumaczeń podjęli się różni autorzy, a mianowicie: Rozalia Bernsteinowa, Janina Zawisza-Krasucka, Aleksandra Kowalak-Bojarczuk, Stefan Fedyński i Ewa Fiszer. Są oni dla mnie jak na razie najlepszymi tłumaczami, bo jak mogę stwierdzić nie przesadzają w poetyce narracji i udziwnieniami sensacji. Ania to Ania, po prostu zwykła rudowłosa dziewczynka pragnąca miłości i akceptacji, a kto ją poznał zakochiwał się w niej po uszy...bowiem autorka Lucy Maud Montgomery trafiła w dziesiątkę opisują jej dziwaczne a zarazem ujmujące przygody młodego dziewcza na przełomie  XIX i XX wieku. A poza tym,  wszystkie inne postacie opisane w całej serii, mają wiele interesujących cech osobowości, no może poza Małgorzatą Linde, ale i jej postać jest potrzebna, by pokazać jak należy się ustosunkowywać do ludzi jej pokroju, a Ania robiła to wzorcowo. Niemniej bardzo się cieszę, że dane mi było trafić na tę bohaterkę L.M.Montgomery a przez to poznać tak wspaniałą pisarkę, bo ma przecież ona i inne powieści. Tak ...kto zasmakował w literaturze pisarki, chce poznać wszystkie jej powieści, a mnie prawie się to udało. Pozostało jeszcze parę, ale jak dla mnie o mniejszej wartości. Ania przebija wszystkie i mam do niej wielki sentyment.

 

 




 


niedziela, 3 marca 2024

Mój Kącik Aniowy

      Odkąd interesuję się twórczością L.M.Montgomery i jej powieściami o Ani, gromadzę różne rzeczy z nią związane. Posiadam dwa wydania Ani, jedno z lat 40-tych i potem z lat osiemdziesiątych. Oprócz tego całą serię o Ani wydaną przez właśnie Czytelnika lata 80-te, cykl o Emilce, Pat, i pojedyncze jeszcze inne pozycje. Biografie dwie sztuki, pamiętniki, powieść o Maryli z Zielonego Wzgórza Sarah McCoy oraz liczne filmy o Ani w reżyserii Kevin Sullivana. Zaglądam do tego wszystkiego w miarę regularnie tzn. czytam zawsze jakąś książkę Maud lub oglądam filmy. Ania szczególnie jest mi bliska i dlatego jak dłużej jej "nie widzę" to od razu tęsknię. Muszę wtedy koniecznie coś przypomnieć sobie z jej historii. Ale najważniejszy to jest mój kącik Ani. Niewielkie miejsce na krawędzi biblioteczki, gdzie mogę spoglądać na bliskie mojemu sercu gadżety. Są tam zdjęcia aktorki Megan Follows głównej odtwórczyni roli Ani z filmu Ania z Zielonego Wzgórza K.Sullivana oraz pamiątki od pani Bernadety Milewski z USA, a która ma na Wyspie Księcia Edwarda domek Blue Moon, właśnie naprzeciwko Zielonego Wzgórza w Kanadzie. Swego czasu przysłała mi kilka pamiątek z tego miejsca. Tak... Ania z Zielonego Wzgórza to... pasja wciąż o niej myśląca. Pozdrawiam wszystkich miłośników twórczości Lucy Maud Montgomery oraz Ani.






niedziela, 4 lutego 2024

Biografia L.M.Montgomery

      We wpisie z 31 sierpnia 2023 pisałem jak bardzo się cieszyłem z nabycia nowej biografii L.M.Montgomery na polskim rynku. Mary Henley Rubio autorka książki poświęciła wiele lat aby to dzieło powstało. Zadała sobie wiele trudu, aby dotrzeć do wielu źródeł, by opisać życie autorki. I trzeba przyznać, że pod tym względem dzieło jest wyjątkowe. Ale, gdy dziś jestem na świeżo po przeczytaniu całej biografii, mam mieszane uczucia. Moja ulubiona pisarka przedstawiona została tam, no powiedziałbym, bardzo negatywnie. Szczerze mówiąc nie takiej biografii oczekiwałem. Tak jakby autorka specjalnie wyszukiwała negatywne momenty z jej życia i otoczenia. Przecież odbiorcami tej biografii zapewne są  wielcy miłośnicy jej twórczości. Po prostu wszyscy kochają Anię i gdy dowiadują się wiele negatywnych aspektów z  życia autorki, są rozczarowani. Przynajmniej ja taki jestem. Książka jest dla mnie momentami nieprzyzwoita. Takich rzeczy nie opisuje się dla podniesienia atrakcyjności dzieła. To tak jakby pisać o sławnych dobrych ludziach same ich upadki. To mija się z celem. O każdym można coś złego napisać. To zależy od punktu widzenia na świat. Pod koniec biografii nie mogłem się doczekać kiedy ją skończę...bo chciałem mieć wiedzę całościowo. Był to dla mnie trudny okres przebrnięcia przez dzieło. No cóż...życie nie jest usłane różami. Mam nadzieję, że jeszcze znajdę w sobie dość siły aby kontynuować ten blog, choć czasami zastanawiam się o celowości jego kontynuacji. Nikt specjalnie nie interesuje się moim blogiem, no może ukryte dusze, bo może pisze go z punktu widzenia dorosłego mężczyzny, a właściwie to twórczością L.M.Montgomery interesują się niewiasty i nastolatki. Ale sama Maud nie chciała, aby jej twórczość była przypisywana tylko dla młodzieży i dzieci. Dochodzę do wniosku, że cała twórczość L.M.Montgomery była terapią dla niej samej, gdzie mogła pokrzepić się nadzieją na rozwiązanie swoich problemów i może dlatego taka jest piękna. 






sobota, 6 stycznia 2024

Moje życie z Anią

      Gdy byłem dzieckiem w szkole podstawowej przeczytałem pierwszy raz książkę L.M.Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza" i mogę powiedzieć, że choć do końca nie zrozumiałem wtedy wszystkiego, to z perspektywy dzisiejszego czasu, była to dla mnie wyjątkowa książka. Pamiętam tylko klimat książki i nawet nie zwróciłem uwagi, że akcja powieści dzieje się w Avonlea na Wyspie Księcia Edwarda w Kanadzie. Utożsamiałem się oczywiście z główną bohaterką i porównywałem jej przygody z moimi w tym czasie. Też miałem możliwość bycia w adekwatnym miejscu jak Ania, na wiejskiej posiadłości u cioci na wakacjach. Bawiłem się w ten czas w jej ogrodzie pełnych kwiatów, a ciocia przypominała Marylę. Po latach kiedy miałem 30 lat wróciłem do lektury książek o Ani i było to już za sprawą przepięknego filmu K.Sullivana. W ten czas przypomniało mi się wszystko co było radością mojego dzieciństwa: pobyt na wakacjach u cioci i wspomnienia zabaw z dziecięcych lat. Wtedy wszystko widziałem jak starszy kolega Ani. Razem z moją narzeczoną, i potem żoną oglądaliśmy namiętnie cykl filmów o Ani. Byłem prze szczęśliwy, że jej też podobały się te filmy. I tak się stało, że bardzo często film nas wzruszał. Żona bardzo często płakała oglądając ten film. A ja zaczytywałem się we wszystkich książkach o Ani i oglądałem filmy parę razy do roku. Ania towarzyszyła mi stale, jak dobry domownik. Czułem się jak Ania i Gilbert, zakochany w ich przygodach. Dziś gdy myślę o Ani i tym czym jest dla mnie jej historia, utożsamiam się z Mateuszem, bo i latka moje zbliżone są do tych jakie miał gdy adoptował Anię. Patrzę z sentymentem, ile radości dawała mu Ania w jego szarym życiu. Bardzo lubię tę postać, jest uosobieniem spokoju, miłości i życzliwości do drugiego człowieka. Tak mogę powiedzieć, że w mijających moich latach, mogłem odnajdywać w historii Ani, swoje postacie, które były mi bliskie na moim etapie życia. "Ania z Zielonego Wzgórza" jest książką ponad czasową i ma wiele do zaoferowania dziś każdemu. 






sobota, 9 grudnia 2023

Sosny i inne drzewa

      Maud bardzo lubiła sosny. A choć ich tak dużo nie było na Wyspie Księcia Edwarda, to miała do nich ogromny sentyment. I kiedy zamieszkała później w Norval to mogła napawać się nimi do woli, bowiem mieszkała na wzgórzu skąd mogła oglądać je z okna swojego domu. Tak sosny mają niepowtarzalny urok, szczególnie cenić je można za złotawo-brązowy kolor kory i kiedy padają na nie promienie słońca robią się jeszcze bardziej intensywne. W ogóle drzewa mają swoje niepowtarzalne piękno. Brzozy można lubić za ich białawo-czarno korę,  wierzby za swoją tajemniczość, dęby za siłę i niepowtarzalny urok, a topole za szum liści na wietrze. Jest jeszcze wiele odmian drzew, choć nie zawsze zwracają na siebie uwagę. Ja mniej lubię buki, bo w lecie jest wśród nich bardzo ciemno, ale jesienią nie da się z niczym porównać ich kolorowych liści, no a klony  dla mnie najładniejsze są jesienią, gdy ogromne żółte liście samotnie wiszą na gałęziach i zapada wieczór, wtedy odbijają się od nieba swą intensywnością. Co by było gdyby nie było drzew, chyba człowiek byłby bardzo ubogi. Ja w dzieciństwie stale przebywałem na nich, wdrapywałem się i przesiadywałem, a szczególnie na owocowych. Teraz choć jestem starszy bardzo lubię być wśród drzew. W swoim życiu zasadziłem ich trochę i cieszę się gdy mogę na nie spoglądać...   

 

 




 


niedziela, 12 listopada 2023

Ania lubiła jesień

      Ania podobnie jak sama Maud lubiła jesień. Szczególnie październik i słowami Maud....Ania uzupełniała to, że smutno by było jakby nie było w roku października. Tak to trzeba przyznać, że kolorowy październik napawa nadzieją. Byłem akurat w tym czasie teraz na swojej działce na Pałukach i mogłem do woli napawać się pięknem kolorowej jesieni. To był dla mnie wyjątkowy czas, bo oprócz prac związanych z porządkowaniem działki, tj. przecinką jabłoni, to mogłem przebywać na łonie natury właśnie w największym pięknie złotej jesieni. Chodziłem wiele po leśnych drogach i robiłem zdjęcia jesiennym drzewom. Aura była różna, raz świeciło słońce i wtedy kolory jesieni były jeszcze bardziej intensywne, a raz padało ze cztery dni. To wtedy robiłem prace w sadzie by nie tracić czasu i okazji na niezbędne jesienne prace. To był bardzo intensywny czas. Z przymusu lektura biografii L.M.Montgomery przesuwała się w czasie. Jestem teraz w połowie książki i mogę już powiedzieć, że robi na mnie duże wrażenie, bowiem nie przypuszczałem ile trudu miała Maud ze swoim wydawcą "Ani z Zielonego Wzgórza" Lewis Page wydającym jej cały cykl o Ani. Trochę to niesamowite, że taka wspaniała autorka musiała staczać z wyrafinowanym wydawcą tyle batalii. To zostawia pewien niesmak i teraz, bowiem burzy sielskość powieści. Chciałoby się by taka znacząca powieść miała inną atmosferę wydawania jej w USA i Kanadzie, ale cóż życie jest okrutne, gdy bowiem robi zamach nawet przy takiej okazji jak wydawanie książek przeznaczonych dla młodego odbiorcy. Dla mnie Ania zawsze będzie najpiękniejszą książką i nic nie spowoduje jej osłabienia. Można sobie tylko wyobrazić ile musiała przechodzić sama autorka. Cała jej choroba na pewno wynikała z tego stresu walki o swoje. Niech kolorowa jesień traw nadal i przyniesie nam ukojenie.